Parafia Ewangelicko-Augsburska w Dzięgielowie
Hasło roku: Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Obj 21,6




Świąteczna wspólnota

Większość rodzin ma swoje tradycje świąteczne. Jeśli chodzi o Wielkanoc może to być wspólne śniadanie z dzieleniem się jajkiem, spożywane bez pośpiechu przy stole udekorowanym gałązkami bazi czy bukszpanu, z żonkilami w wazonie i serwetkami w kurczaczki. Może to być szukanie prezentów schowanych pod krzakami przyniesionych przez Zajączka. A może polewanie się wodą podczas śmigusa-dyngusa… Dobrze, gdy tradycją rodziny jest udział w nabożeństwie z okazji Wielkiej Nocy. Jeszcze lepiej, gdy do zwyczajów rodziny należy świętowanie w kościele Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku, Wielkanocy, Poniedziałku Wielkanocnego, poprzedzone udziałem w nabożeństwach pasyjnych. Ale najlepiej, gdy nie o tradycję, zwyczaje tu chodzi, ale o potrzebę serca, potrzebę bycia razem w społeczności, potrzebę wspólnego przeżywania wielkanocnego cudu…

Tę wspólnotę mogliśmy przeżywać w Dzięgielowie 22 kwietnia po południu. Na ul. ks. Kulisza zabrakło miejsc do parkowania i samochody ustawiały się wzdłuż ul. Górnej czy Miodowej. Kościół Eben-Ezer pękał w szwach. Mimo dokuczliwego wiatru opatuleni czym się dało słuchacze siedzieli na zewnątrz, słuchając tego, co działo się w środku przez uchylone okno, a potem dzięki głośnikowi wyniesionemu przez życzliwego zborownika. Licznie zgromadzeni przybyli na ewangelizację świąteczną, podczas której usługiwali ks. Leszek Czyż z Wisły Malinki i zespół „Cześć”.

Na stronie tej uwielbieniowej grupy muzycznej można przeczytać, że ich „koncerty to wyjątkowa okazja do śpiewania na cały głos”. To prawda! Tego chłodnego, wietrznego popołudnia mogliśmy poczuć wyjątkowe ciepło dzięki śpiewaniu Panu Jezusowi radosnego „alleluja” na cały głos. Alleluja, Pan zmartwychwstał! On zmartwychwstał prawdziwie!

Podczas kazania nie mogłam się opędzić od wspomnień (wybacz, kaznodziejo…). Dawno temu widziałam tu tłumy, siadywałam na niewygodnych, drewnianych ławkach na obrzeżach tego kościoła (wtedy jeszcze kaplicy). Albo, gdy zabrakło miejsca, na murku okalającym budynek… Przypomniałam sobie stojący w ogrodzie niewielki namiot dla młodzieży… Pamiętacie TE na Kępie?

Tegoroczna ewangelizacja wielkanocna wydała mi się naturalną kontynuacją tamtych przeżyć. Ludzie ciągle potrzebują siebie nawzajem w Kościele, ciągle przychodzą tu ze swoimi duchowymi (i nie tylko) potrzebami, ciągle są głodni żywego Słowa. Po raz kolejny uzmysłowiłam sobie, że Święta Wielkanocne obchodzone poza Kościołem są tylko kolejnymi dniami wolnymi od pracy, o których szybko się zapomina...

Tego samego dnia rano ciekawe kazanie wygłosił w naszym kościele ks. Tymoteusz Bujok, uświadamiając słuchaczom, że pod pojęciem wolności rozumiemy możliwość korzystania z różnych form życia kościelnego, co jednak wcale nie oznacza, że z nich korzystamy. Otrzymujemy możliwość i… robimy z nią, co uważamy za słuszne. Nie musimy z niej skorzystać, ale gdyby ją nam odebrano, bylibyśmy oburzeni.

Boję się czasów, gdy sposobność spotykania się jako Kościół byłaby mi odebrana, co dzieje się przecież obecnie w wielu miejscach na świecie. Święta (jakiekolwiek, z niedzielą włącznie) przeżyte we wspólnocie to wyjątkowy czas. Warto z niego skorzystać.

J.Ch.


Droga Boża jest doskonała, Słowo Pańskie jest wypróbowane. Jest tarczą wszystkim, którzy mu ufają. Ps.18.31